Przejdź do treści

We Włoszech brunatne niedźwiedzie, odizolowane od starożytności, stały się mniej agresywne wobec ludzi.

Niedźwiedź na łące z plastrami miodu i jabłkami, góry w tle.

Wysoko w apenińskich górach Włoch niewielka grupa niedźwiedzi brunatnych po cichu przepisała zasady współistnienia z ludźmi.

Przez stulecia niedźwiedzie te przemieszczały się przez pastwiska, sady i wsie, obserwowane przez pasterzy i myśliwych, a w nowszych czasach także przez naukowców. Ta długa, napięta bliskość nie tylko ukształtowała ich nawyki. Nowe badania sugerują, że faktycznie wyryła zmiany w ich DNA.

Górski niedźwiedź, który nigdy naprawdę nie opuścił ludzi

Niedźwiedź brunatny apeniński, znany również jako niedźwiedź marsykański (Ursus arctos marsicanus), żyje w środkowych Włoszech, głównie w rejonie Parku Narodowego Abruzji, Lacjum i Molise. Nie jest to rozległa, bezdrożna dzicz. To mozaika buczyn, łąk kośnych, gospodarstw i wiosek na wzgórzach.

Badacze szacują, że pozostało zaledwie około 60 osobników. Analizy genetyczne wskazują, że ta populacja jest odizolowana od innych europejskich niedźwiedzi brunatnych od około 2–3 tysięcy lat, od czasów rzymskich, gdy wylesianie i rolnictwo pofragmentowały lasy na całym półwyspie.

Niedźwiedź apeniński jest jednym z najrzadszych dużych drapieżników Europy, a jednak żyje w jednych z najbardziej przekształconych przez człowieka krajobrazów.

W przeciwieństwie do niedźwiedzi brunatnych w Karpatach czy Skandynawii, te włoskie niedźwiedzie nie wycofują się głęboko w niezamieszkane góry. Często przechodzą w pobliżu wiosek, podążają ścieżkami blisko domów i czasem pod osłoną nocy plądrują kurniki lub sady. Dzielą przestrzeń z drogami, ośrodkami narciarskimi i turystami.

Historycznie ludzie eliminowali najbardziej zuchwałe i agresywne niedźwiedzie - poprzez polowania, trucie lub celowe zabijanie po atakach na zwierzęta gospodarskie. Przez wiele pokoleń działało to jak prymitywny filtr. Niedźwiedzie bardziej ostrożne, płochliwe i mniej konfrontacyjne częściej przeżywały i rozmnażały się.

Od przetrwania do genetyki: co pokazuje genom

Zespół z Uniwersytetu w Ferrarze wraz ze współpracownikami zbudował genom referencyjny niedźwiedzia apenińskiego i porównał go z genomami niedźwiedzi ze Słowacji oraz Ameryki Północnej. To głębsze spojrzenie pozwoliło oddzielić losowy dryf genetyczny od sygnałów doboru naturalnego.

Wyłaniający się obraz jest dwuznaczny. Z jednej strony populacja wykazuje wyraźny chów wsobny i niską różnorodność genetyczną - klasyczny wzorzec dla małych, izolowanych grup. Zwiększa to ryzyko depresji inbredowej, obniżonej płodności i podatności na choroby.

Z drugiej strony badacze wykryli jednoznaczne ślady selekcji w genach powiązanych z zachowaniem i funkcjonowaniem mózgu. Te zmiany genetyczne wydają się współgrać z obserwowalną zmianą temperamentu.

Naukowcy znaleźli oznaki selekcji w genach związanych z reakcją na stres, kontrolą agresji i zachowaniami społecznymi, co sugeruje genetyczne podłoże łagodności.

W porównaniu z innymi populacjami niedźwiedzia brunatnego niedźwiedzie apenińskie mają tendencję do bycia:

  • mniej agresywne i bardziej tolerancyjne wobec bliskiej aktywności człowieka,
  • mniej lękliwe i rzadziej uciekające z dużej odległości,
  • nieco mniejsze pod względem rozmiaru ciała,
  • być może odrębne pod względem kształtu czaszki i budowy pyska.

Cechy te przypominają wczesny etap tego, co biolodzy czasem nazywają „samo-udomowieniem” - gdy zwierzęta lepiej radzące sobie w obecności ludzi zyskują przewagę, bez jakiegokolwiek celowego programu hodowlanego.

Życie z ludźmi bez oswojenia

Porównanie z psami domowymi czy zwierzętami hodowlanymi ma swoje granice. Nikt w Abruzji nie zamierzał hodować łagodnych niedźwiedzi. Zamiast tego normy społeczne, tępienie „problemowych” osobników oraz zmiany krajobrazu stopniowo faworyzowały te niedźwiedzie, które potrafiły unikać konfliktu.

Z czasem taki dobór może przesunąć behawioralną „bazę” całej populacji. Przeżywają niedźwiedzie, które trzymają niski profil, żerują po cichu, nocą plądrują pasieki i trzymają się z dala od uzbrojonych pasterzy. Te, które szarżują, atakują lub zuchwale kręcą się w dzień, napotykają broń, sidła albo odstrzał/odłów z nakazu władz.

Proces ten pozostaje wolniejszy i bardziej chaotyczny niż udomowienie. Geny związane ze strachem, regulacją hormonalną i rozwojem mózgu nie działają w izolacji. Wchodzą w interakcje z wychowaniem, dostępnością pokarmu, hałasem, światłem i niezliczonymi codziennymi kontaktami z ludźmi.

Niedźwiedź apeniński wciąż jest dzikim drapieżnikiem, a nie maskotką parku. Jego pozorny spokój w pobliżu ludzi skrywa długą historię śmiertelnej selekcji.

To czyni włoski przypadek szczególnie cennym dla ekologii behawioralnej. Duże drapieżniki zwykle unikają ludzi tak skutecznie, że tak długotrwałe, bliskie współzamieszkiwanie należy do rzadkości. Tutaj naukowcy mogą obserwować, jak drapieżnik szczytowy zmienia się, gdy nigdy w pełni nie opuszcza krajobrazów zdominowanych przez człowieka.

Trudny kompromis w ochronie: geny kontra zachowanie

Dane genetyczne uwypuklają dylemat, z którym mierzy się dziś wiele projektów ochroniarskich, a który rzadko daje się rozwiązać „czysto”. W przypadku niedźwiedzia apenińskiego zarządzający muszą godzić dwa cele, które mogą ciągnąć w przeciwnych kierunkach:

Cel Potencjalna korzyść Główne ryzyko
Zwiększenie różnorodności genetycznej poprzez domieszanie niedźwiedzi z innych populacji Mniejszy inbred, większa odporność na choroby i zmiany środowiskowe Utrata lub rozmycie lokalnie przystosowanego, mało agresywnego zachowania
Utrzymanie genetycznie unikatowej, behawioralnie przystosowanej populacji Zachowanie rzadkich cech pasujących do krajobrazów zdominowanych przez człowieka Dalszy inbred i możliwe długoterminowe problemy zdrowotne

Wiele projektów reintrodukcji w Europie - od wilków we Francji po rysie w Szwajcarii - priorytetowo traktuje zwiększanie liczebności i odbudowę różnorodności genetycznej. W Apeninach taka strategia mogłaby jednak przynieść skutek odwrotny do zamierzonego, jeśli napływające niedźwiedzie niosłyby bardziej typowe, śmielsze zachowania. Populacja nagle „wymieszana” z osobnikami mniej tolerancyjnymi mogłaby doświadczyć wzrostu konfliktów, ataków na zwierzęta gospodarskie i politycznego sprzeciwu.

Badanie sugeruje, że cechy behawioralne powinny być brane pod uwagę obok wskaźników genetycznych, gdy instytucje planują przesiedlenia lub programy wzmocnienia populacji. DNA niedźwiedzia nie niesie wyłącznie informacji o odporności na choroby czy płodności; może też kodować tendencje wpływające na to, jak bezpiecznie porusza się on w pobliżu ludzi.

Dlaczego ta mała populacja niedźwiedzi ma globalne znaczenie

Wraz z rozlewaniem się miast i wypełnianiem obszarów wiejskich drogami oraz infrastrukturą coraz więcej dzikich zwierząt odczuwa presję podobną do tej, która ukształtowała niedźwiedzie apenińskie: przystosuj się do ludzi albo wycofaj i kurcz. Jedne gatunki wchodzą do miast, żywiąc się odpadkami lub roślinami ozdobnymi. Inne znikają z całych regionów.

Niedźwiedź marsykański pokazuje, że adaptacja jest możliwa nawet u dużego drapieżnika, ale ma cenę genetyczną. Ta historia odnosi się wprost do debat w biologii ochrony przyrody, gdzie naukowcy ważą trzy powiązane priorytety:

  • utrzymanie żywotnych (zdolnych do przetrwania) liczebności populacji,
  • zachowanie unikatowych lokalnych przystosowań,
  • ograniczanie konfliktów, aby nie załamało się poparcie społeczne.

W środkowych Włoszech niedźwiedzie stały się symbolem gór Abruzji i magnesem dla turystyki przyrodniczej. Przynosi to pieniądze wiejskim społecznościom, ale wiąże się też z ryzykiem. Niedźwiedzie przyzwyczajone do obecności ludzi, które zbyt pewnie podchodzą do wiosek, mogą wywoływać strach i wezwania do ich usunięcia. Zarządzający idą dziś wąską ścieżką: chronić niedźwiedzie, a jednocześnie zniechęcać do zachowań, które mogłyby wyglądać na „zbyt przyjazne”.

Co to oznacza dla współżycia z niedźwiedziami gdzie indziej

Przypadek apeniński stanowi użyteczną perspektywę dla regionów, do których niedźwiedzie wracają - od Alp po Góry Skaliste. Sugeruje, że wczesne decyzje - które niedźwiedzie są usuwane, jak często są płoszone oraz jak społeczności reagują na zuchwałe osobniki - mogą kształtować długoterminowy profil behawioralny populacji.

Dwie praktyczne lekcje dla innych obszarów występowania niedźwiedzi:

  • Liczy się konsekwentna reakcja: selektywne usuwanie najbardziej niebezpiecznych osobników przy jednoczesnej tolerancji wobec ostrożnych może stopniowo faworyzować bezpieczniejsze temperamenty.
  • Projektowanie krajobrazu może kierować zachowaniem: zarządzanie odpadami, padliną zwierząt gospodarskich i drzewami owocowymi blisko domów zmniejsza „nagrody” za śmiałe, ryzykowne wizyty.

Genetyka dodaje kolejną warstwę. Przyszłe projekty mogłyby pobierać próbki DNA od niedźwiedzi, które wielokrotnie powodują konflikty, oraz od tych, które dyskretnie żyją w pobliżu osiedli. W perspektywie dekad mogłoby to ujawnić, czy presja selekcyjna zaczyna odtwarzać włoski wzorzec - z subtelnymi przesunięciami w genach związanych ze stresem, agresją i ciekawością.

Poza niedźwiedziami: szerszy wzorzec dzikiej przyrody „kształtowanej przez człowieka”

Niedźwiedź brunatny apeniński nie jest jedynym przykładem zachowania ukształtowanego przez ludzi. Miejskie lisy w brytyjskich miastach zajmują mniejsze terytoria i dostosowują rytm aktywności do ruchu drogowego oraz nocnego życia. Kojoty na północnoamerykańskich przedmieściach dzielą się na „duchy” unikające ludzi oraz śmielsze osobniki, które przemykają do ogrodów.

Zmiany te układają się w spektrum. Na jednym końcu jest szybka elastyczność behawioralna: zwierzęta uczą się plądrować kosze, unikać dróg lub przechodzić nocą. Na drugim - wolniejsze przesunięcia genetyczne, które utrwalają pewne skłonności w populacji. Włoskie niedźwiedzie wydają się stać bliżej tego drugiego końca niż większość dużych drapieżników opisanych dotąd.

Dla polityki ochrony przyrody rodzi to trudne pytania. Czy zarządzający powinni dążyć do zachowania „oryginalnych” dzikich zachowań, czy zaakceptować, że wiele przyszłych populacji będzie nosić cechy ukształtowane przez stulecia presji człowieka? I gdy mała, unikatowa grupa, taka jak niedźwiedzie apenińskie, zaczyna się w ten sposób adaptować - jak daleko powinny sięgać interwencje, by zmieniać ten kierunek?

Odpowiedzi wpłyną nie tylko na los garstki włoskich niedźwiedzi, lecz także na to, jak społeczeństwa myślą o dzikiej przyrodzie, która uczy się - a czasem ewoluuje - by żyć na krawędzi naszych miast, pól i autostrad.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz