Przejdź do treści

W Australii naukowcy znaleźli sposób na ataki żarłaczy białych, co może odmienić życie surferów.

Mężczyzna siedzący na desce surfingowej na morzu, w tle widoczni ludzie w łodzi oraz plaża.

Na przejrzystym poranku u wybrzeży Australii kilku surferów wypływa na wodę, wiosłując na deskach, które pod powierzchnią delikatnie jarzą się światłem.

To, co wygląda jak drobny detal stylistyczny, może wkrótce oznaczać realną zmianę w tym, jak ludzie dzielą ocean z jednym z najbardziej budzących lęk drapieżników: żarłaczem białym.

Jak deski surfingowe z oświetleniem LED mogą zmylić żarłacze białe

Nowe badania pochodzą z australijskiego Uniwersytetu Macquarie oraz testów terenowych w Mossel Bay w Republice Południowej Afryki - miejscu owianym złą sławą jako hotspot żarłaczy białych. Naukowcy chcieli odpowiedzieć na proste pytanie: czy zmiana tego, jak deska wygląda od spodu, może powstrzymać rekiny przed braniem ludzi za zdobycz?

Żarłacze białe często atakują od dołu, celując w ciemne sylwetki na tle jaśniejszej wody. Z ich perspektywy surfer leżący na desce może przypominać fokę - ich typowy posiłek. Zespół kierowany przez biolog morską Laurę Ryan postanowił zaburzyć to złudzenie.

Zamiast zmieniać kształt deski, użyto światła. Do spodu przynęt w kształcie foki przymocowano paski LED i sprawdzano, jak reagują dzikie żarłacze białe. Chodziło o to, by zamienić klasyczny układ „ciemny obiekt na jasnym tle” w coś, co po prostu nie pasuje do mentalnego wzorca jedzenia.

Zmieniając kontrast i obrys deski za pomocą diod LED, badaczom udało się sprawić, że surfer wygląda mniej jak foka dla żarłacza białego.

Wczesne wersje pokrywały LED-ami cały spód deski. Takie konfiguracje działały, ale szybko wyczerpywały zasilanie i były mało realistyczne dla codziennych surferów. Zespół zaczął więc testować wzory zamiast pełnego pokrycia.

Dlaczego poziome pasy światła mają znaczenie

W kolejnych próbach jeden projekt wyróżniał się szczególnie: poziome pasy LED pod deską. Pasma te zmieniały pozorny kształt sylwetki widzianej od dołu, sprawiając, że wyglądała na szerszą i mniej „fokopodobną”.

Pionowe paski nie dezorientowały rekinów równie skutecznie. Długi, wąski zarys nadal przypominał ciało foki. Poziome „belki” rozbijały to złudzenie, dodając szerokości i zmieniając równowagę światła oraz cienia.

Poziome pasy LED sprawiały, że deska wyglądała na krótszą i szerszą, oddalając ją od profilu typowego zwierzęcia będącego ofiarą rekinów.

Badanie, opublikowane w czasopiśmie Current Biology, sugeruje, że stosunkowo proste wzory oświetlenia mogą zmieniać zachowanie rekinów. Żarłacze białe rzadziej podchodziły i wykazywały mniejsze zainteresowanie podświetlonymi przynętami niż tradycyjnymi, ciemnymi sylwetkami.

Dlaczego rekiny biorą surferów za pożywienie

Aby zrozumieć, dlaczego ta technologia może działać, warto przyjrzeć się temu, jak rekiny widzą. Pomimo przerażającej reputacji żarłacze białe nie mają krystalicznie ostrego wzroku. Ich widzenie lepiej wyłapuje kontrast i ruch niż drobne detale, szczególnie w mętnej wodzie lub przy silnym podświetleniu.

Wcześniejsze prace Laury Ryan pokazały, że układ wzrokowy rekina ma trudność z uchwyceniem subtelnych różnic między człowiekiem na desce a foką czy lwem morskim. Zwierzę reaguje szybko na poruszający się zarys od dołu, stosując proces decyzyjny „wystarczająco dobry”. Ta szybkość pomaga w polowaniu, ale prowadzi też do pomyłek.

Resztę dołożyła popkultura. Filmy takie jak „Szczęki” utrwaliły obraz rekinów jako bezwzględnych ludożerców. Rzeczywistość wygląda inaczej. Dane Taronga Conservation Society wskazują, że od 1791 roku do dziś Australia odnotowała około 1200 ataków rekinów, z czego 255 zakończyło się śmiertelnym ugryzieniem. Wśród nich 94 dotyczyły żarłaczy białych. Liczby tragiczne, lecz znikome w porównaniu z milionami godzin, które ludzie spędzają w wodzie każdego roku.

Większość incydentów prawdopodobnie wynika z pomyłki, a nie z celowego polowania na ludzi. System LED ma naprawić tę pomyłkę u źródła: w percepcji wzrokowej rekina.

Odejście od śmiercionośnej kontroli rekinów

Australijskie stany tradycyjnie polegają na środkach takich jak sieci przeciwrekinowe, drum lines (zestawy haczykowe), programy znakowania oraz patrole lotnicze w celu ochrony pływaków i surferów. Niektóre metody zabijają lub ranią rekiny i inne gatunki morskie - od żółwi po delfiny. Rośnie presja na mniej destrukcyjne narzędzia.

Koncepcja deski z LED wpisuje się w tę potrzebę. Nie krzywdzi rekinów, nie wymaga odstrzału i nie blokuje ekosystemów przybrzeżnych sieciami. Zamiast tego ciężar przenosi się na sprzęt: deski surfingowe, kajaki czy SUP-y wyposażone w dyskretne oświetlenie.

Zespół z Macquarie planuje już przejście od stanowisk testowych do prawdziwych prototypów nadających się do komercyjnych desek. Ryan, sama będąca surferką, podkreśla jeden prosty warunek: deska nadal musi zachowywać się jak normalna deska.

  • Niskie zużycie energii, aby światła działały podczas długich sesji
  • Wytrzymała, wodoszczelna obudowa odporna na sól, piasek i uderzenia
  • Prosta obsługa, najlepiej „ustaw i zapomnij” po wejściu do wody
  • Minimalny dodatkowy ciężar, by nie pogarszać osiągów

A co z innymi niebezpiecznymi gatunkami rekinów?

Obecne dowody pochodzą głównie od żarłaczy białych. Tymczasem wiele poważnych ataków na świecie dotyczy żarłaczy tygrysich i żarłaczy tępogłowych, zwłaszcza w cieplejszych, bardziej mętnych wodach. Gatunki te nie polują dokładnie tak jak żarłacze białe i mogą polegać na innych zestawach zmysłów - od węchu po elektroreceptory.

Kolejna faza badań przetestuje podobne konfiguracje LED z tymi gatunkami. Jeśli żarłacze tygrysie lub tępogłowe reagują inaczej, zespół może potrzebować innych wzorów światła, natężeń lub kolorów, a nawet połączenia bodźców wzrokowych i akustycznych.

Rozwiązanie LED wygląda obiecująco w przypadku żarłaczy białych, ale każdy gatunek rekina może wymagać własnego „kodu” wizualnego, by ograniczyć ataki wynikające z pomyłek.

Jak ta technologia wpisuje się w szersze bezpieczeństwo na oceanach

Nawet jeśli deski LED staną się powszechne, nie będą jedynym środkiem ochrony. Bezpieczeństwo przybrzeżne nadal będzie łączyć kilka warstw zabezpieczeń - od ratowników po zaawansowany monitoring. Pytanie brzmi, jak to nowe narzędzie może zostać zintegrowane z istniejącymi systemami.

Metoda Główny cel Wpływ na dziką faunę
Sieci przeciwrekinowe i drum lines Trzymać rekiny z dala od plaż Duży przyłów, śmiertelne dla wielu zwierząt
Drony i samoloty obserwacyjne Wykrywać rekiny w pobliżu pływaków Niski bezpośredni wpływ, zależne od pogody
Znakowanie i śledzenie Monitorować ruchy rekinów, uruchamiać alerty Krótkotrwały stres związany z manipulacją rekinami
Deski surfingowe i kajaki z LED Ograniczać pomyłkę na etapie podejścia Nielethalne, silnie ukierunkowane na użytkownika

Deski LED działają na ostatnim możliwym etapie: gdy rekin ustawia się do tego, co uważa za potencjalną zdobycz. Jeśli zarys przestaje „wyglądać właściwie”, zwierzę może po prostu odpłynąć, bez alarmu i bez użycia sieci.

Co powinni wiedzieć surferzy i osoby korzystające z wody

Dla ludzi spędzających dużo czasu w wodzie perspektywa technologii, która zmniejsza ryzyko uderzenia bez zabijania dzikich zwierząt, będzie kusząca. Nadal jednak diody LED nie wyeliminują każdego zagrożenia i nie zastąpią podstawowych zasad bezpieczeństwa na oceanie.

Ryzyko zwykle rośnie, gdy spada widoczność albo zwiększa się aktywność ofiar: o świcie, o zmierzchu, po obfitych opadach w pobliżu ujść rzek lub w okresach intensywnego ruchu ławic przynęt. Pływacy i surferzy mogą dodatkowo zwiększyć swoje szanse, stosując się do zasad:

  • Unikanie samotnych sesji z dala od strzeżonych miejsc
  • Omijanie mętnej wody, zwłaszcza po sztormach
  • Niewchodzenie do wody, gdy duże ławice ryb lub nurkujące ptaki sygnalizują aktywne żerowanie
  • Zdejmowanie błyszczącej biżuterii lub unikanie pianek o wysokim kontraście, które mogą imitować zdobycz

Jeśli systemy LED trafią na rynek, mogą stać się kolejnym punktem na tej liście: czymś w rodzaju „wizualnego pasa bezpieczeństwa” dla oceanu - zmniejszającym liczbę „kolizji”, a nie eliminującym każdą ryzykowną sytuację.

Poza rekinami: na co wskazują te badania

Prace nad wzrokiem rekinów otwierają drzwi także poza surfingiem. Projektanci podwodnych dronów, sprzętu ratowniczego i infrastruktury przybrzeżnej mogliby zaadaptować podobne zasady. Zmiana kontrastu, wzorów świetlnych lub sylwetek może ograniczyć niepożądaną uwagę dużych drapieżników, a nawet zmniejszyć liczbę kolizji z innymi zwierzętami morskimi.

Badania dają też rzadki, praktyczny przykład tego, jak lepsze zrozumienie zmysłów zwierząt może po cichu zmieniać codzienne życie. Zamiast próbować dominować nad oceanem, projekt pyta, jak ludzie mogą dostosować swoją obecność tak, by drapieżniki popełniały mniej pomyłek.

Przyszłe wersje mogą pójść dalej: deski regulujące moc światła w zależności od głębokości lub jasności otoczenia, albo floty desek do wypożyczenia w turystycznych hotspotach, gdzie przyjezdni surferzy wybierają „rekinoodporne” deski jako prostą modernizację. Nic z tego nie uczyni morza całkowicie bezpiecznym. Może jednak sprawić, że te poranne wypłynięcia będą odrobinę spokojniejsze - w delikatnym blasku, który tak naprawdę ma znaczenie przede wszystkim dla oczu czekających poniżej.

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Zostaw komentarz